Gringo I – jacht klasy NSS-650. Projekt i wykonanie od podstaw.
Przedstawiamy projekt Andrzeja Borko, różni się on od większości jachtów klasy NSS-650 w Polsce tym, że w całości został sam zaprojektowany przez autora.
Po wielu, wielu latach przerwy ( ponad ćwierć wieku) trochę przez przypadek a dokładniej przez wypadek wróciłem do modelarstwa. Jednym z modeli, który powstał była moja pierwsza łódka zdalnie sterowana. Zdecydowałem się na budowę modelu jachtu opartego na liniach 10 razy większego minitransata. Tak powstało MINI 650.01. Mały jachcik dostarczył całe morze radości.
Nieco później wpadłem na pomysł: zbuduję model klasy RG-65. To już łódka z założenia przeznaczona do rywalizacji na wodzie. W Polsce funkcjonuje jako klasa NSS-650. Znikome doświadczenie w małym szkutnictwie spowodowało, że chcąc uzyskać zadowalający efekt musiałem najpierw zdobyć choćby minimalną wiedzę na temat modeli żaglówek. Poligonem doświadczalnym w pierwszym etapie mają być dwa jachty Gringo-1 i 2 dosyć mocno się różniące kadłubem. Czy będę nimi startował w zawodach – jeszcze nie wiem, raczej nie. Na razie największą frajdę sprawia mi samo projektowanie i budowanie. Żeglowanie jest wspaniałe, niestety zbyt często obserwowałem na różnych zawodach jak rywalizacja, chęć wygrania, czasem za zbyt dużą cenę, przesłania i zniekształca piękne idee leżące u podstaw jachtingu.
Wróćmy do samych jachtów.
Założenia:
proste w budowie modele z laminatowym (szkło + epoksyd) kadłubem, drzewca węglowe, żagle mylar. Zgodne z przepisami klasy RG-65 i jej polskiego odpowiednika NSS-650. To troszeczkę komplikuje i ogranicza sam projekt.
Pierwsze szkice najpierw na papierze, później w przestrzeni wirtualnej, obliczenia i poprawki. I kolejne obliczenia. Współczynniki, powierzchnia zmoczona, rozkład wyporności, stateczność itd. I tak w kółko, ale coraz bliżej celu. Kolejne iteracje przybliżały do przyjętych założeń. Często jest to określone jako spirala projektowa. To dobra nazwa. Kiedy uznałem, że kształt kadłuba, żagle i podwodzie są właściwe zacząłem materializować GRINGO. Pierwszy etap budowy ilustrują zdjęcia. Wydrukowane szablony nakleiłem na sklejkę, wyciąłem i zacząłem montaż helingu. Warto zwrócić uwagę na fakt, że krawędzie szablonów są oklejone taśmą pakową. O tym co to dało trochę później. Szablony zostały pokryte balsowymi listewkami. Z nicości zaczął się wyłaniać kształt przyszłego jachtu. Do klejenia listewek użyłem poliuretanowego kleju o wysokiej klasie wodoodporności. Później szpachlowanie, szlifowanie i na koniec pokrycie laminatem. Tkanina szklana Aeroglass 80 g/m2 + żywica Epidian E 53 z utwardzaczem Z1. Laminat utwardził powierzchnię kopyta i znacznie ułatwił prace nad uzyskaniem w przyszłości dobrej powierzchni kadłuba. Kolejne porcje szpachlówki i szlifowanie. Ostatnim etapem prac nad kopytem było kilkukrotne lakierowanie.
Po wykonaniu modelu kadłuba pokryłem go kilkukrotnie rozdzielaczem (płynny wosk), każdą warstwę po wyschnięciu polerując. Następnie nałożyłem cienką warstwę alkoholu poliwinylowego. Tak przygotowane kopyto pokryłem warstwą żelkotu poliestrowego i po wstępnym utwardzeniu nałożyłem na to laminat szklano- poliestrowy. Po zżelowaniu żywicy obciąłem naddatki laminatu i dokleiłem podpórki stabilizującą formę podczas laminowania.















