Awaria serwa.

W dzisiejszych czasach, serwomechanizmy są coraz doskonalsze. Należy jednak zwrócić uwagę, że „serwa” z tej niższej półki potrafią być awaryjne. Najlepiej wiedzą o tym modelarze lotniczy ponieważ tam awaria serwa często może skończyć się katastrofą i zniszczeniem modelu. Wśród modelarzy szkutniczych istnieje przeświadczenie, że usterka serwa, skutkuje jedynie gorszym miejscem w regatach lub potrzebą popłynięcia po model pontonem.

Na jednym z treningów, moje RG-65 zaczęło się dziwnie zachowywać, a nadajnik zaczął pokazywać dziwne wskazania. Przekonany o tym, że wyczerpał się pakiet, skierowałem łódkę do brzegu. Po otwarciu, klapy rewizyjnej okazało się, że mam w łódce pożar, a topiący się rozgrzany serwomechanizm zaczyna nadtapiać żywicę w burcie z włókna szklanego. Po wymianie serwa, ukazał mi się widok, jak na zdjęciach (mechanizmy serwa, chciały wręcz wypłynąć z obudowy), burta była nadtopiona od wewnątrz, a na jej zewnętrznej części na lakierze zrobiły się bąble). Myślę, że gdyby nie szybka reakcja i powrót do brzegu, model mógłby się zapalić, lub w wyniku zniszczenia laminatu zatonąć. Jak się domyślamy, przyczyną mogło być zaplątanie jednego z szotów, co wymusiło zablokowanie serwa i jego przegrzanie.

Na szczęście po krótkim „remoncie” łódka wróciła na wodę i ściga się nadal w regatach.

Podsumowując, nie warto ignorować tego typu awarii na wodzie, ponieważ może to skutkować uszkodzeniem modelu, a nawet jego utratą.