„PROA” na wodzie po raz pierwszy.

Podczas zawodów w Konstantynowie po raz pierwszy postawiłem „PROA” na wodzie.

Oczywiście jak to najczęściej podczas pierwszego pływania nowego modelu nie obyło się bez problemów. Pierwszy to awaria mikro-serwa sterującego rewersami serw obu sterów.

Trudno postanowiłem pływać bez tego „ustrojstwa” zdając sobie sprawę z tego, że będę musiał pamiętać o tym, że każde przestawienie żagli o 180 stopni to poza zmianą kierunku płynięcia łodzi następuje zmiana burt z nawietrznej na zawietrzną i odwrotnie. Czyli mówiąc po prostu po przestawieniu żagli następuje zmiana kierunku pracy sterów. Prawo staje się lewo i odwrotnie.

No to na wodę – stery pracuję prawidłowo (choć bez rewersów), obracanie równoległe masztów z żaglami działa bez zarzutu – model popłynął i to całkiem żwawo. Sterów słucha się bardzo dobrze, na zmianę ustawienia żagli reaguje bardzo szybko. Czyli właściwie nie bardzo jest się do czego przyczepić , ale niestety jest. Chodzi o to że model został wykonany w skali 1:6 w związku z czym wszystkie jego elementy zostały pomniejszone sześciokrotnie.

Znaczy to że zarówno główny pływak jak i boczny są sześciokrotnie mniejsze i wynika a z tego że 6 do potęgi trzeciej (bo odnosimy się do objętości bryły) wynosi: 6 x 6 x 6 = 216 Czyli objętość pływaków jest o 216 razy mniejsza niż w oryginale.

Ponieważ objętość pływaka głównego i kadłuba przenoszą się proporcjonalnie 1:1 na swoje wyporności w tym konkretnym przypadku wyszło to, że przy mocniejszym wybraniu żagli boczny pływak niestety jest całkowicie wciskany pod wodę.

Dla pływalności modelu to nie jest problem bo ten pływak jest w całości wypełniony pianką PU i jest całkowicie niezatapialny. Ale model wtedy znacznie zwalnia i co jest oczywiste, ma tendencję odpadania z kursu.

Muszę się zastanowić czy zrobić nowy boczny pływak o zwiększonych wymiarach czyli w efekcie o zwiększonej wyporności, ale wówczas model praktycznie straci swoją i tak mizerną redukcyjność, lub pływać tak jak jest, pamiętając o tym by nie forsować zbytnio żagli.

Jednym z ważniejszych elementów jakich brakowało na „PROA” podczas pierwszego pływania był brak oprofilowania obrotowych masztów. W tej chwili dysponuję już wydrukowanymi w technologii 3D elementami tego oprofilowania.

Postaram się przygotować ten model „na gotowo” na najbliższe spotkanie w Konstantynowie.

Michał Daranowski