Pińczów – zalew na starorzeczu Nidy

Kiedy zdecydowaliśmy się na pierwsze spotkanie członków MiniSail.pl myśleliśmy aby je zorganizować w Konstantynowie Łódzkim co niestety okazało się niemożliwe z racji imprezy jaka tam miała się odbyć w interesującym nas terminie . Podobnie było z miejscem w Skarżysku-Kamiennej.

Postanowiłem spróbować znaleźć miejsce nad zalewem w Pińczowie.

Bingo – udało się i nawet nie było z tym specjalnego problemu. Obyło się bez wyjazdu – wystarczyły: kontakt elektroniczny uzupełniony rozmową telefoniczną przy dodatkowej rezerwacji dwóch miejsc.

O zalewie w Pińczowie jako miejscu rozgrywania zawodów modelarskich przypomniałem sobie kilka lat temu. Powodem tej retrospekcji był remont jazu na zalewie w Rejowie. Przez jakąś komplikację prac remontowych groziło przedłużenie prac o trzy miesiące co mogło uniemożliwić rozegranie corocznych zawodów .

Zatelefonowałem do Pińczowa, pogadałem i jako alternatywę miałem możliwość zorganizowania tam zawodów.

Na szczęście wszystko skończyło się dobrze i zawody rozegraliśmy w Rejowie.

Starsi modelarze pamiętają zalew w Pińczowie jako miejsce wielu edycji Mistrzostw Polski w klasach E, NS, FSR-V i klas modeli żaglowych jeszcze wówczas rozgrywanych przez całe sześć dni !

W naszym towarzystwie, które spotkało się w tym miejscu „weteranami” okazali się Zbyszek i Janusz Lembasowie, Sławek Okrojek, Darek Pieczka i piszący ten tekst Michał Daranowski.

Myśmy przyjeżdżali nad ten zalew z modelami jakieś dwadzieścia parę – trzydzieści lat temu !

Wtedy to było tak – pierwsze trzy dni to starty klas „D” czyli nie sterowanych zdalnie a następne to klasy „F” czyli sterowane falami radiowymi.

Przy klasach FSR – V czyli spalinowych startowały model prędkie klas F1- V 3,5 ; 6 ; 15.

Obok nich rozgrywane były wówczas zawody w nowo powstałych klasach modeli szybkich

z napędem elektrycznym czyli F1-E i F1-E1.

W latach „80” ubiegłego wieku system eliminacji do startu w Mistrzostwach Polski były tak zwane „Strefy”.

Polska była podzielona na cztery części zwane „Strefami” zgodnie z nazwami kierunków świata czyli Północ, Wschód, Południe i Zachód.

Leżący trzydzieści parę kilometrów od Kielc na południe Pińczów był wielokrotnie miejscem rozgrywania eliminacji „Strefy Południe” . Poza Mistrzostwami Polski i „Strefami” ten zalew był miejscem rozgrywania wielu zawodów Spółdzielczości Mieszkaniowej z czego wcale nie należy się wcale śmiać, ponieważ w wielu przypadkach poziom zawodów „spółdzielczych” bywał porównywalny albo nawet lepszy od poziomu MP. Rozgrywano tu również popularne wówczas zawody rangi wojewódzkiej .

Ówczesny ośrodek sportu rekreacji jaki był gospodarzem zalewu i zaplecza na brzegu dysponował starymi, nawet na owe czasy domkami kempingowymi mającymi powierzchnię około 6 – 8 m2 na której były postawione dwa metalowe, piętrowe łóżka, mikro stolik i dwa taborety.

Całość wyposażenia wnętrza uzupełniały haki na ubrania na ścianie, lampa pod sufitem , jedno gniazdko z „prundem” i już. Do domku prowadziły jedne drzwi, a światło wpadało przez małe okno umieszczone naprzeciwko wejścia. Całość tej budowli opierała się na drewnianej konstrukcji pokrytej lakierowana płytą pilśniową i dodatkowo papą na dachu, [ jak ktoś jeździ na zawody do Terlicka to tam takie domki działają do dzisiaj ]. Całość ośrodka uzupełniał mały murowany hotelik

z kilkunastoma miejscami noclegowymi na piętrze i malutka knajpką – bufetem na parterze, który na raz mógł posadzić przy stolikach około dwudziestu osób.

To tyle trochę geriatryczno sentymentalnych wspomnień dotyczących modelarski spotkań nad zalewem w Pińczowie.

To z czym spotkaliśmy się po przyjeździe na miejsce bardzo miło nas zaskoczyło.

Ośrodek jest całkowicie przebudowany i bardzo rozbudowany. Jeśli chodzi o domki kampingowe to w nich może się pomieścić około 60 osób. Wszystkie domki są murowane. Część domków jest co prawda pozbawiona sanitariatów – dysponuje tylko umywalką z zimną i gorącą wodą, ale sanitariaty

i natryski które są na terenie ośrodka są w całkiem przyzwoitym stanie. Teren ośrodka jest ogrodzony i strzeżony przez dwie renomowane firmy ochroniarskie.

Wokół ośrodka powstało centrum sportowe miasta. Nowy stadion piłkarski z trybunami i boiskiem treningowym, dwa korty tenisowe, hala sportowa i mały, bardzo przytulny amfiteatr.

Teraz chcę przekazać trochę informacji o akwenie i okolicy dla tych którzy nigdy w tym miejscu nie byli.

Zalew ma kształt wydłużonego trójkąta rozciągniętego na linii wschód – zachód , o długości około 1,5 kilometra. Akwen wychodzący ze starego koryta rzeki Nidy ma na swoim początku szerokość około 60 – 80 metrów. Na drugim końcu , od strony wschodniej jego szerokość wynosi już około 150 – 200 metrów.

Przy węższej części zalewu znajduje się wyspa. Nieopodal na północnym brzegu znajduje się ośrodek żeglarski dysponujący sprzętem pływającym. Mieliśmy przyjemność poznać ludzi którzy zawiadują tą wodną stanicą i po spotkaniu myślę, że pierwsze lody zostały przełamane co pozwala pozytywnie myśleć o dalszej ewentualnej współpracy.

Zalew w okresie letnim jest dostępny dla pływających „na łapach”, ale na szczęście dla modelarzy pływacy mają ściśle określone rejony zalewu – kąpieliska dla swojego użytku. Dlatego można uniknąć takiej sytuacji jaka nas spotkałam parę lat temu podczas MP w Rogoźniku czy na Mistrzostwach Świata w Banku.

Patrząc na zalew od strony możliwości wykorzystania go jako miejsca do rozgrywania zawodów to trzeba stwierdzić, że znajdujące się we wschodniej części zalewu szerokie ploso tego akwenu pozwala na rozgrywanie w tym miejscu biegów klas NSS.

Zwężająca się część w pobliży wyspy przy zachodnim końcu zalewu jest doskonała dla rozgrywania pozostałych klas NS. Odległość pomiędzy tymi miejscami to około 800 metrów. Po drodze mają swoje miejsce wspomniane kąpieliska. Wszystkie stanowiska startowe można spokojnie umiejscowić na północnym brzegu zalewu wzdłuż którego biegnie asfaltowa droga z chodnikiem dla pieszych

Ośrodek o którym piszę znajduje się na północnym brzegu zalewu od strony miasta.

Od południowej strony z zalewem graniczy teren sportowego lotniska Aeroklubu Pińczowskiego . Podczas naszego pobytu najładniejsza pogoda była w niedzielę, a wtedy nad teren lotniska praktycznie od samego rana coś „wisiało” w powietrzu. Było to kilka motolotni ćwiczących starty

i lądowania, parę startów i lądowań bardzo ładnych samolotów ULM , trafił się nawet start i lot wiatrakowca.

Myślę, że warto pomyśleć o tym aby ten akwen wraz z całą infrastrukturą wykorzystać w celu spotkań i zawodów modelarskich.

Michał